3 min
analiza & opinia

Algorytmy inwestycyjne: co zmieniło się dla małych inwestorów w ostatnich dwóch latach

Ilustracja do artykułu
ML
+trend
uczenie maszynowe
AI
+adopcja
algorytmy inwestycyjne
analiza
portfele kwantytatywne

Rozmawiamy z Bartkiem Żurawskim, analitykiem danych, który od czterech lat pracuje jako freelancer dla kilku europejskich firm fintech.

Kiedy zauważyłeś realną zmianę dostępności tych narzędzi?

Gdzieś w połowie 2023 roku zaczęły pojawiać się platformy, które wcześniej były zamknięte dla instytucji. Nagle freelancer zarabiający 8 000 zł miesięcznie mógł korzystać z tych samych modeli predykcyjnych co fundusz z miliardowym portfelem. Nie mówię, że z taką samą skutecznością, ale z tym samym zestawem narzędzi.

Co konkretnie się zmieniło w samych modelach?

Modele przestały wymagać ogromnych zbiorów danych historycznych zebranych ręcznie. Nowe podejścia, szczególnie oparte na transfer learningu, pozwalają trenować modele na gotowych bazach i dostosowywać je do własnego portfela w ciągu kilku godzin. Wcześniej taki projekt trwał tygodniami i kosztował kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Jakie błędy popełniają freelancerzy wchodzący w ten temat?

Zakładają, że model sam w sobie jest strategią. To nieprawda. Model to narzędzie do filtrowania sygnałów, nie wyrocznia. Widziałem ludzi, którzy ślepo podążali za wynikami backtestingu i tracili pieniądze, bo nie rozumieli, że model był trenowany na warunkach rynkowych, które już nie istnieją.

Dobra praktyka to testowanie modelu na danych z okresu, którego model nie widział podczas treningu, i sprawdzanie, jak zachowuje się w warunkach wysokiej zmienności. Dopiero potem warto podejmować decyzje o realnych środkach.

Co polecasz komuś, kto zaczyna?

Zacznij od platformy takiej jak QuantConnect albo Composer. Naucz się czytać wykresy drawdown, nie tylko krzywą zwrotów. I daj sobie co najmniej sześć miesięcy obserwacji przed włożeniem prawdziwych pieniędzy.